STAR WARS LEGENDY: DARTH VADER I DZIEWIĄTY ZAMACHOWIEC  /  K O M I K S Y  /  ARENA HORROR
   
   


STAR WARS LEGENDY: DARTH VADER I DZIEWIĄTY ZAMACHOWIEC

Darth Vader to bez dwóch zdań jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci całych „Gwiezdnych Wojen”. Anakin Skywalker był przedstawiony w filmach w dostatecznym stopniu, właściwie większa część epizodów od pierwszego do trzeciego jest poświęcona jego osobie, ale późniejsze wcielenie bohatera, gdy widzimy go już jako mrocznego lorda Sithów, służyło głównie jako straszak dla pozytywnych postaci „Starej Trylogii”. Dopiero w tytułach wchodzących w skład Expanded Universe mroczny lord miał okazję zaprezentować pełnię swoich morderczych umiejętności. Także w medium komiksowym znalazło się kilka opowieści, które poszerzyły jego wizerunek. Jedną z nich jest właśnie „Darth Vader i dziewiąty zamachowiec”.

Darth Vader znalazł się na celowniku. Lord Sithów rozprawił się z ośmioma zamachowcami, jednak ich zleceniodawca jest wyjątkowo zdeterminowany. Dziewiąty zabójca posiada jakoby wyjątkowe umiejętności, które pozwolą mu dotrzeć w pobliże Vadera i pozbawić go głowy. Sęk w tym, że zamaskowany uczeń Imperatora nie zamierza być łatwym celem. Sytuację komplikuje fakt, że w tym samym czasie ktoś próbuje przeprowadzić zamach na samego Palpatine’a. Sprawy prawdopodobnie łączą się ze sobą, więc Vader, za pozwoleniem mistrza, rusza w głąb galaktyki, by dowiedzieć się kto pociąga w tej sprawie za sznurki.

„Dziewiąty zamachowiec” charakteryzuje się bardzo szybkim tempem akcji. Tim Siedell, debiutujący jako scenarzysta komiksowy, nie zamierza przedłużać ani wydziwiać i oferuje nam typową opowieść akcji umiejscowioną w Odległej Galaktyce. Wydarzenia następują jedno po drugim w iście zawrotnym tempie, co z jednej strony nie pozwala scenarzyście na pokazanie jakiejkolwiek fabularnej głębi, z drugiej jednak zapewnia łatwo przyswajalną rozrywkę, której dosyć daleko co prawda do klimatu nowej przygody charakterystycznego dla „Starej Trylogii”, ale która potrafi zaangażować. Pewnym problemem fabuły jest jednak jej liniowość, na kolejnych kartach nie uświadczymy żadnych większych zaskoczeń, a cała opowieść zmierza w z grubsza oczekiwanym kierunku.

Priorytetem twórcy było, jak się wydaje, pokazanie morderczej potęgi idącej za Vaderem i uświadomienie czytelnikowi faktu, że nie ma w nim wielu śladów dawnej osobowości, a została w znacznej mierze sterowana przez Imperatora mordercza siła, która ukierunkowana jest w tę stronę, którą uczniowi wyznaczy jego mistrz. Należy przy tym pamiętać, że akcja komiksu dzieje się krótko po „Zemście Sithów”, kiedy Vader wciąż odkrywał pełnię swoich możliwości po „transferze” do Sithów, stąd obecna jest w nim naturalna potrzeba wykazania się i pokazania Palpatine’owi, że jest gotowy na wiele.

Scenarzyście nie udało się niestety wykreować ciekawych przeciwników dla naszego (anty)bohatera. Ludzie stojący za tytułowym zamachowcem pojawiają się zaledwie na chwilę i nie są w stanie zaistnieć na dłużej w pamięci odbiorcy. Ich motywacja także jest wyjątkowo banalna, bo ile to już razy mieliśmy do czynienia z opowieściami zemsty? Nie zachwyca także postać wynajętego mordercy. Na większej przestrzeni albumu jest on zupełnie niewidoczny, a gdy już wychodzi z cienia, staje się mięsem armatnim, bo jak każdy dobrze wie, na tym etapie trwania Uniwersum, Vaderowi jest bardzo daleko do końca swojego żywota.

Rysunki w osiemnastym już tomie komiksowych „Legend” to dzieło dwóch artystów. Stephen Thompson i Ivan Fernandez wykonali kawał dobrej roboty, a ich styl wydaje się bardzo zunifikowany – ja dopiero po lekturze zorientowałem się, że warstwa graficzna nie jest dziełem jednego rysownika. W przypadku Vadera ciężko jest o przedstawienie go w sposób odchodzący od wizerunku zaprezentowanego w filmach, nie ma tu wszak problemu z oddaniem rysów twarzy, mimo to jednak warto zaznaczyć, że pokazany jest dobrze – odpowiednio majestatycznie i potężnie. Kadrowanie jest z kolei dosyć standardowe – rysunki, zazwyczaj zamknięte w różnego rozmiaru prostokątach, są po prostu rzetelne.

Gwiezdnowojenna franczyza weszła obecnie w nowy etap, ale warto pamiętać, że w anulowanych „Legendach” znaleźć można wiele interesujących tytułów, które dobrze rozwijają znane i lubiane postaci. „Darthowi Vaderowi i dziewiątemu zamachowcowi” być może daleko do miana highlightu Expanded Universe, jednak mimo to dostarcza on fanom (i głównie im, bo jednak jest to produkt dosyć hermetyczny) porcji łatwo przyswajalnej rozrywki, która w pewnym stopniu rozwija postać dawnego Anakina Skywalkera. Jeśli więc lubicie „Gwiezdne Wojny” i macie ochotę na kolejną podróż po Odległej Galaktyce, „Dziewiąty zamachowiec” nie powinien was rozczarować.

     

 
 



 


:: TYTUŁ POLSKI ::
Star Wars Legendy – Darth Vader i Dziewiąty Zamachowiec

:: TYTUŁ ORYGINAŁU ::
Star Wars – Darth Vader and The Ninth Assassin

:: SCENARIUSZ ::
Tim Siedell

:: WYDAWCA POLSKI ::
Egmont Polska

:: WYDAWCA ORYGINAŁU ::
Dark Horse Comics

:: ROK WYDANIA ::
PL 2018

:: KOMIKS DOSTARCZONY PRZEZ ::



 

 
 


AUTOR:
MAREK ADAMKIEWICZ