STRACH, PRZERAŻENIE, TRWOGA - CZYLI CZEGO TAK NAPRAWDĘ SIĘ BOIMY
CZĘŚĆ PIERWSZA

Strach, przerażenie, trwoga słowa doskonale znane. Od wieków ludzie bali się tego co nieznane, drżeli na myśl o różnych zjawiskach, oddawali cześć siłom nadnaturalnym.

Noc od zawsze budziła ludzki niepokój, ciemność była symbolem zła, symbolem śmierci, nawet po dziś dzień niektórzy obawiają się jej gdyż nigdy nie wiadomo co może się w niej kryć. Im dłużej będziemy wpatrywać się w czeluść to czeluść zacznie wpatrywać się w nas...

Ale czy nie o to właśnie chodzi? Rzeczy, które przed wiekami wzbudzały w ludziach strach, dziś stały się towarem trafiającym do klientów za pośrednictwem kina, literatury i telewizji. Ludzie zaczęli masowo owy towar zdobywać w celu poczucia strachu, w celu obcowania z grozą i z tym co nieznane. Rodzi się pytanie czy owa interpretacja „rzeczy nieznanych” w obecnym świecie nie zabija ich prawdziwości oraz ich realności, czy oglądając dany horror kilka razy, oglądając go ponownie nadal będziemy czuli strach i niepokój? Czy po przeczytaniu strasznej powieści, pójdziemy nocą na cmentarz? Czy powiemy sobie ‘przecież to tylko książka, takie rzeczy się nie zdarzają”? Odpowiedzi są różne, gdyż część z nas po prostu lubi się bać i oglądając dany horror kilka razy to za każdym razem jest przerażona tak samo, natomiast inna część z nas traktuje grozę jako jedną z form rozrywki, lub sposób ciekawego spędzenia czasu. Dlatego też mamy różne sposoby interpretowania grozy w obecnym świecie, jak będzie ona odbierana to zależy od każdego z nas, gdyż każdy ma kilka twarzy...

„Sny, te małe skrawki śmierci....jakże ich nie nienawidzę” te słowa spisane ręką Edgara Allana Poe’a doskonalę definiują sny w oparciu o strach i przerażenie. Ile to razy ludzie budzili się zlani zimnym potem, bądź krzyczeli w niebogłosy gdy przyśnił im się koszmar. Odpowiedz jest prosta mnóstwo razy. Sny, są odzwierciedleniem naszej duszy, naszych najskrytszych pragnień ale i naszych najbardziej skrywanych lęków. Podczas koszmarów te małe demony uśpione w naszych umysłach, ożywają i starają się nami zawładnąć, przerazić nas i tym samym pokonać. W świecie snu jesteśmy częściowo bezbronni, oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą „sam kontroluje moje sny” zgadza się, lecz nie jesteśmy w stanie w pełni nad nimi zapanować, zawsze pozostawiamy im pewną swobodę działania. Koszmar Wes’a Craven’a „Koszmar z ulicy Wiązów” , doskonale prezentuje w jaki sposób sny mogą zawładnąć człowiekiem, opanować jego umysł i w ostateczności uśmiercić. Niestety, rzadko zdajemy sobie sprawę z potęgi jakie niosą sny, nie uczymy się z ich korzystać, czerpać tego co najlepsze oraz poszukać odpowiedzi na nękające nas pytania. Dlatego też sny są dosk0nałym miejscem do tworzenia fantazji, oraz strachu. We śnie możemy być każdym i wszystkim ale możemy też być ofiarami i tu rodzi się niebezpieczeństwo oraz walka o przetrwanie w świecie urojeń i fantazji.

Kontynuując dalej wątek człowieczeństwa, jego snów i pragnień to można dojść do wniosku, że tak naprawdę przeraża nas sam człowiek. Boimy się tego bardziej niż jakichś potworów lub kosmitów, człowiek i jego czyny są prawdziwą grozą. Film Jamesa Whale’a „Frankenstein” doskonale to prezentuje, łączy czyny człowieka z nieznanym. Potwór stworzony został na wizerunek człowieka. Był odrażający a przy tym nieznany dlatego budził lęk a tak naprawdę monstrum zasługiwało nie na lęk lecz na współczucie. Rodzi się pytanie dlaczego współczuć a nie uciekać? Otóż dlatego, że owa postać nie prosiła się o życie, lecz jak już je otrzymała to chciała być zrozumiana oraz zaakceptowana. Ludzie postąpili inaczej. Co tu jest strasznego poza tym, otóż kilka rzec pierwsza z nich to chęć konkurowania z Bogiem a drugą rzeczą jest szaleństwo. Tak szaleństwo, to typowo ludzka sprawa, człowiek opętany szaleńczą wizją sam staje się potworem i ofiarą swoich własnych pragnień i nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć.

Zdarzyło się Wam pewnie nie raz słyszeć imię Dracula i za każdym razem skojarzenie jest jedno-Wampir. Lecz tak naprawdę imię to należało do rumuńskiego księcia Vlada Draguli, który panując nad Wołoszczyzną słynął ze swej okrutności. Otóż zyskał on przydomek Vlad Na Palach gdyż miał w zwyczaju swoich wrogów żywcem na te pale nabijać. Czasami powstawały alejki ogrodzone tym makabrycznym płotem. Zachowała się rycina, która przedstawia hrabiego podczas posiłku w jego „diabelskiej stołówce” 

Taki jest właśnie człowiek, zdolny do wszystkiego, mogący czynić rzeczy niewyobrażalne ale jednak tak bardzo możliwe. Miejmy się zawsze na baczności gdyż takie rzeczy się zdarzają.....

AUTOR: MASTER OF INSANITY